PINK!

Zamiast wstępu

Tło, które ma fakturę, pięknie przyjmuje i odbija światło, ma świetny kolor, a kosztowało mnie dokładnie 0 zł. Brzmi jak clickbait, ale to najuczciwszy opis tego epizodu.

Patent podpatrzyłem u Gavina Hoeya, czyli faceta, który dla Adoramy nagrywa filmy w swoim przydomowym garażu. Ten człowiek to kipiący energią wulkan, z którego non stop lecą kreatywne pomysły, a ja zawsze jestem pod wrażeniem tego, ile potrafi wycisnąć z naprawdę małego studia. Gavin zwijał w interesujący sposób kawałki niebieskiego kartonu i zrobił z nich tło. Ja miałem w kącie stertę różowych ścinków, których żal mi było wyrzucić, więc powiedziałem sobie: sprawdzam.

Pomysł i przygotowania do sesji

Mam nadzieję, że pamiętacie ten Flashtime, w którym fotografowaliśmy modelkę na trzech różnych kolorowych tłach: różowym, żółtym i niebieskim. To właśnie z tamtego różowego zostały mi ścinki, bo przez ostatnie półtora roku używałem go nagminnie. Okazało się, że ten kolor po prostu pięknie komplementuje kobiecą karnację, więc fotografowałem na nim modelki, robiłem na nim też kilka projektów z moją Małgonetą.

To jest Colorama Rose Pink, kartonowe tło o szerokości 135 cm. Rolka, którą kupiłem, miała 11 metrów i kosztowała dobrych parę stów, bo gramatura Coloramy jest najwyższa na rynku. Za to ten karton jest gruby, jest sztywny i jest tak pofarbowany, że nawet jeśli zrobisz w nim dziurę, choćby po to, żeby modelka się przez niego przedzierała (ciągle mam ten pomysł z tyłu głowy), to w środku ma swój naturalny kolor.

Problem z kartonowym tłem jest jeden: modelka stanie na nim raz czy drugi i zostają ślady. Ślady trzeba odciąć, a odcięty kawałek wyrzucić. Tyle że z drugiej strony ten karton wygląda idealnie, a w zasadzie prawie idealnie, bo jednak leżał na podłodze. Żal wyrzucać, prawda? To jest klasyczny przydaś. Nazbierałem tych przydasi cztery kawałki po półtora metra, a potem pociąłem je na paski po 50 cm.

Cała sztuczka polega na tym, że pasek kartonu zwija się do środka z dwóch stron, tak by powstały dwie rolki zamiast jednej. Wtedy z płaskiego kawałka papieru robi się coś, co ma teksturę. Kilka takich elementów obok siebie i mamy pofalowaną ścianę, na której światło buduje piękny światłocień: dużo jasnych punktów i dużo miękkiego cienia. Cień przestaje być problemem, a staje się integralną częścią zdjęcia.

Uczciwie przyznaję: moje paski były troszkę za krótkie. Powinny mieć raczej 60 albo 70 cm, wtedy rolki byłyby pewniejsze i trzymałyby się lepiej. Ale cebula promo, robiłem z tego, co miałem. Dwa kawałki dociąłem zresztą dzień przed sesją, bo brakowało mi szerokości, a w studiu jest tak, że im szersze tło, tym wygodniej się kadruje.

Sesja odbyła się w TN Studio w Lublinie, czyli w miejscu, w którym jest wszystko dla nas fotografów. Dosłownie: część konstrukcji tła znalazłem w magazynku u Tomka, grzebiąc po zakamarkach.

Do zdjęć zaprosiliśmy dwie modelki: Olesię oraz Olimpię, którą mieliście już okazję zobaczyć w poprzednich epizodach Flashtime. Małgosia zamówiła wcześniej cały szereg akcesoriów, które przymierzaliśmy obu dziewczynom: okulary w kształcie serc, futrzana opaska, siateczkowe rękawiczki bez palców, różowy kapelusz kowbojski z cyrkoniami, pączki z posypką. Do tego makijaże: różowe serce wokół oka z cyrkoniami u Olesi i mocny, kolorowy make-up u Olimpii.

I tutaj zaczyna się właściwy eksperyment tego epizodu. Dwie różne modelki, każda o innym charakterze, innym typie urody i innym sex appealu, fotografowane na tym samym tle i w tym samym świetle. Po to, żeby sobie utrudnić, a w zasadzie być może ułatwić, bo dzięki temu dużo łatwiej skorzystacie z tej inspiracji u siebie.

Jak zbudowaliśmy tło

Dwa statywy, do tego poprzeczka Manfrotto. W magazynku znalazłem coś, co jest chyba obciążnikiem do tła, oraz kawałek drutu i kombinerki. Odciąłem z drutu jakieś 30 cm, pozaokrąglałem końce, żebyśmy się nie podziubali, i zrobiłem z tego wieszak.

Zwinięte rulony przypinamy do listewki zwykłymi żabkami. Kupiłem je w promocji w Lidlu, 20 zł za 12 sztuk, i trzymają naprawdę mocno, a można je jeszcze mocniej zacisnąć. Osiem takich elementów obok siebie i mamy gotowe tło.

Tło jest wąskie i nierówne. Nie da się przy nim robić bardzo szerokich gestów, trzeba pilnować kadru i czasem prosić modelkę o pół kroku w bok. Ale jest też druga strona medalu: to tylko karton. Kiedy Olimpia stwierdziła, że i tak wszystko rozwali, mogłem powiedzieć zupełnie szczerze, że nie ma sprawy. To tylko karton, a jak coś pójdzie nie tak, nie na darmo płacimy abonament za Photoshopa.

Flashtime

Zakładam, że mogliście trafić tutaj, nie widząc filmu. W filmie pokazuję rzeczy, o których nie piszę na blogu (a na blogu opisuję rzeczy, których nie pokazałem w filmie), więc serdecznie zapraszam do oglądania. Zobaczycie tam między innymi, jak zwijają się rulony, jak wygląda montaż całej konstrukcji i jak zmieniało się światło pomiędzy kolejnymi zdjęciami testowymi.

Setup oświetleniowy

Cały setup to jedna lampa i jeden modyfikator. Nic więcej.

Lampą była Profoto A2, czyli maleństwo o mocy 100 Ws. Taki troszkę większy speedlight, chociaż w praktyce speedlighty są od niej dużo większe. Na lampę założyłem modyfikator, którego używam ostatnio bardzo często: ProStuff Quickfold Octa 120, czyli składany na płasko softboks oktagonalny o średnicy 120 cm. Ten całkiem spory modyfikator jest zaskakująco lekki i rozkłada się oraz składa w wyjątkowo wygodny sposób. W studiu 120 cm to dla mnie rozmiar optymalny; gdybym szedł w plener, wziąłbym mniejszą siostrę tej okty, 90 cm albo 65 cm.

Modyfikator blisko modelki to zawsze krótkie światło: pada gwałtownie i gwałtownie zanika. Żeby światło było szersze (uwaga, nie bardziej miękkie, bo miększe nie będzie) i bardziej płaskie, trzeba je po prostu odsunąć. Odsunąłem oktę na jakieś dwa metry od Olesi, a potem jeszcze troszkę dalej i przede wszystkim wycentrowałem ją względem tła. I to był ten moment. Modelka oświetlona równo, tło oświetlone równo, modelka mogła swobodnie pozować w każdą stronę, a faktura tła nadal ładnie pracowała.

Setup oświetleniowy z jednym światłem na sesji Flashtime S6E6
Setup oświetleniowy z jednym światłem na sesji Flashtime S6E6

Ciemna klatka, szara karta i TTL

Kiedy zaczynasz sesję studyjną z lampami błyskowymi, najpierw robisz ciemną klatkę. To zdjęcie zrobione aparatem ustawionym już do pracy z błyskiem, ale bez błysku. U mnie było to 1/250 s (tyle potrafi zsynchronizować mój Sony), przysłona f/4 oraz ISO 200. Na ekranie zobaczyliśmy piękne zdjęcie, na którym Olesi w ogóle nie widać. Dopiero po podniesieniu ekspozycji w programie okazało się, że modelka tam jednak jest.

ISO 200 zamiast 100 wybrałem świadomie: mam bardzo małą lampę, duży modyfikator i sporą odległość od modelki, więc ISO 200 pozwala mi zejść z mocą lampy o całą przysłonę i nie żyłować mojej błyskotki.

Zostaje pytanie, które wraca u fotografów najczęściej: jak ustawić prawidłową ekspozycję z błyskiem? Ze światłem ciągłym sprawa jest prosta, można jechać w trybie preselekcji przysłony i czas dobierze się sam. Z błyskiem tak nie jest, ale możecie spróbować TTL.

Jest tylko jeden szkopuł. Modelka w jasnoróżowej sukience stoi na jasnoróżowym tle, a TTL za wszelką cenę będzie próbował sprowadzić to wszystko do 18% szarości. Może się uda, może nie. Dlatego stosuję sztuczkę, która sprawdza się zawsze: szarą kartę.

Posługuję się składaną szarą kartą Manfrotto EzyBalance o średnicy 50 cm. Prosimy modelkę, żeby przytuliła ją do siebie jak najbliżej, szarą stroną w stronę aparatu, tak żeby w kadrze nie było nic poza kartą (najlepiej, żeby modelce było widać tylko oczy). Nadajnik przełączam w tryb Auto, bo w Profoto TTL nazywa się właśnie Auto, ustawiam maksymalną ogniskową i robię zdjęcie. TTL domyślił się, że prawidłowa ekspozycja będzie przy mocy lampy 8.2, a szarość wylądowała dokładnie w środku histogramu.

Teraz najlepsze: przełączam nadajnik z Auto na manual, a nadajnik Profoto zapamiętuje ostatnie ustawienie z TTL. Od tej chwili pracuję na stałej, prawidłowej mocy i nie muszę się przejmować tym, że TTL zgłupieje od różu. Po odsunięciu lampy powtórzyliśmy pomiar, a przy okazji z tej samej klatki pobrałem pipetką balans bieli: 6500 K.

I to jest dobry moment na przypomnienie: każdy modyfikator zmienia światło. Każdy, nieważne jakiej firmy. Teoretycznie nie powinno tak być, ale tak jest, więc balans bieli warto ustawiać z szarej karty, a nie z pamięci.

Aparat i obiektyw

Fotografowałem aparatem Sony A7R V, a na nim pracował fantastyczny obiektyw Sigma 70-200 mm DG DN OS Sports. To konstrukcja zaprojektowana z myślą o bezlusterkowcach z dużymi, gęstymi matrycami i to naprawdę widać. Przy 200 mm mogłem cofnąć się od modelki, złapać kompresję i objąć kadrem tło, które przecież nie jest szerokie.

Sigma 70-200/2.8 DG DN OS Sports

Parametry przez całą sesję były te same: 1/250 s, f/4, ISO 200. Przysłona f/4 nie wzięła się znikąd. Chciałem mieć ostre oboje oczu, ale też pokazać choć trochę faktury tła. Przy szerzej otwartej przysłonie cała ta pracochłonna ściana z rulonów zamieniłaby się w różową plamę, a o to przecież nie chodziło.

Retusz portretu w Evoto AI

Na sesji pokazywałem, jak wygląda mój szybki start: wbudowany w Evoto AI preset Headshot 3, czyli głównie skóra, potem  dodatkowe efekty na oczach i włosach. Do tego korekta ekspozycji o 0,3 EV oraz rozbicie cieni suwakiem Shadows. Ta ostatnia rzecz jest tutaj kluczowa, bo pracowaliśmy tylko na jednym świetle, bez dodatkowego wypełnienia, więc cienie po ciemnej stronie twarzy trzeba było delikatnie rozjaśnić. Delikatnie, żeby nie zabić trójwymiarowości, którą daje jedna lampa.

Before imageAfter image

Nie mam zamiaru zachwalać Evoto AI – mam coś lepszego: wejdź na stronę Evoto AI, załóż konto, pobierz program i w panelu kliknij ikonę koperty z czerwoną wstążką. Po wypełnieniu formularza dostaniesz 15 kredytów gratis.

Gdy zdecydujesz się na zakup – z kodem PBevoto dostaniesz do 20% rabatu!

A jeśli chcesz nauczyć się posługiwać się tym programem tak, jak ja to robię, przygotowałem pełnowymiarowy kurs Evoto AI – Retusz bez wysiłku!

kurs Evoto AI Retusz bez wysiłku
Evoto AI – retusz bez wysiłku.

Podsumowanie

Jedno i to samo tło, jedno i to samo światło, dwie różne modelki, dwie różne stylizacje i mnóstwo rozmaitych akcesoriów. Mam nadzieję, że widzicie różnicę pomiędzy zdjęciami Olesi a zdjęciami Olimpii, bo to właśnie jest sedno tego epizodu: charakter zdjęcia buduje przede wszystkim człowiek przed obiektywem, a nie liczba lamp za nim.

A tło? Tło kosztowało dokładnie 0 zł i leżało w kącie studia przez półtora roku. Zanim wyrzucicie ścinki starego kartonu, zwińcie jeden w rulon i zobaczcie, co zrobi z nim światło.

Podziękowania

Sesji takich jak ta nie robi się samemu. Tym razem pracowaliśmy w składzie:

Ekipa kreatywna (alfabetycznie):
Małgoneta – stylizacje i kierowanie planem
Mateusz – asystent i materiał wideo
Olesia – modelka oraz wizaż
Olimpia – modelka
Piotr – fotograf

Dziękuję również Partnerom Flashtime: Evoto AI, TN Studio w Lublinie oraz Manfrotto i Sigma za wsparcie.

Ukłony w stronę Gavina Hoeya i Adoramy za inspirację.

Lista sprzętu użytego na sesji

👉 Aparat: Sony A7R V

👉 Obiektyw: Sigma Art 70-200/2.8 DG DN OS SportsL-mount / Sony E

👉 Karta pamięci: ExAscend Catalyst SD UHS-II V60

👉 Profoto:

👉 Tło kartonowe: Colorama ROSE PINK 135 cm

👉 Modyfikator PRO STUFF – z kodem: „bielack-17-1” dostaniecie 10% rabatu!

👉 Statywy i akcesoria Manfrotto:

Galeria zdjęć zza kulis sesji

Dodaj swój komentarz