Zamiast wstępu
5:30 rano. Lublin dopiero budzi się do życia, ludzie jadą do pracy, a my już jesteśmy w plenerze. Mamy ze sobą niewiele sprzętu, bo dzisiaj liczy się przede wszystkim mobilność. Dwie małe lampy Profoto A2, dwa modyfikatory i dwa statywy. Do tego nowa Sigma Art 85/1.2 DG, którą dzień wcześniej wyciągnąłem z pudełka.
Plan był prosty. Najpierw zdjęcia o wschodzie słońca, potem powrót do domu, śniadanie i kilka godzin przerwy. Po południu druga część sesji – tym razem nad Zalewem Zemborzyckim i ze światłem zachodzącego słońca. Jak to zwykle w plenerze bywa, plan był prosty tylko na papierze. 😁
Latarnie, na które liczyłem, zdążyły zgasnąć. Szyby odbijały każde światło, jakie ustawialiśmy. Co chwilę ktoś przejeżdżał rowerem. A na koniec okazało się, że najlepszym modelem drugiej części sesji może być… Dróżnik.
I właśnie dlatego lubię plenery.
Pomysł i przygotowania do sesji
Tym razem chciałem połączyć dwie rzeczy. Z jednej strony sprawdzić w praktyce nową Sigmę Art 85/1.2 DG, z drugiej – zrobić pełnoprawną sesję plenerową, podczas której będziemy mogli wykorzystać możliwości tego obiektywu.
Pierwsza część odbyła się o świcie w mieście. Początkowy pomysł zakładał wykorzystanie żółtych świateł w tle i delikatnego błysku na twarz modelki. Problem polegał na tym, że kiedy przyszliśmy na miejsce, wszystkie latarnie, które pół godziny wcześniej wyglądały bardzo obiecująco, po prostu zgasły.
Cóż. Plener.
Zamiast walczyć z rzeczywistością, zaczęliśmy szukać innych możliwości. Szklane elewacje, odbicia, mokre powierzchnie i światło poranka dawały nam zupełnie inne możliwości.
W plenerze nie zawsze można zatrzymać czas i dopracować wszystko do perfekcji. Jeżeli w studio przesunięcie lampy o pół metra zajmuje chwilę, na ulicy w tym samym czasie może zmienić się światło, przejechać samochód albo zniknąć coś, na co właśnie czekaliśmy. Dlatego trzeba umieć reagować i tego dnia reagowaliśmy całkiem sporo😅
Flashtime S6E7 – sesja fotograficzna od kulis na YouTube
Jak zwykle, film pokazuje znacznie więcej niż można zmieścić w jednym wpisie. Zobaczycie w nim zarówno samą sesję, jak i moje podejście do pracy z Sigmą Art 85/1.2 DG, ustawiania światła, kontroli ekspozycji oraz późniejszej obróbki zdjęć w Evoto AI.
Na blogu mogę natomiast spokojniej zatrzymać się przy kilku rzeczach, które podczas filmu pojawiają się tylko na chwilę.
Setup oświetleniowy
Zabrałem ze sobą dwie lampy Profoto A2 oraz oktagonalny softboks Pro Stuff Quick Fold Octa 90 cm i mały reflektor Profoto Clic Magnum (z dodatkowymi filtrami CTO).
Dlaczego właśnie taka mała octa?
Po pierwsze – jest lekka i bardzo łatwo ją transportować. Po drugie – po zdjęciu przedniego dyfuzora zyskujemy według moich pomiarów około 1 EV światła. Przy lampie o mocy 100 Ws to naprawdę dużo.
Na początku korzystaliśmy z obu dyfuzorów, ponieważ o świcie światła zastanego było niewiele. Lampa nie musiała więc pracować na granicy swoich możliwości. Światło błyskowe miało przede wszystkim delikatnie wypełnić cienie na twarzy modelki. Nie chodziło o to, żeby „przebić” światło zastane, tylko żeby je kontrolować i nadać mu odpowiedni charakter.
Kiedy przenieśliśmy się w inne miejsce, sytuacja oświetleniowa się zmieniła i wtedy wykorzystaliśmy drugą lampkę Profoto A2 jako kontrę. Założyłem na nią filtr Half CTO oraz reflektor Profoto Clic Magnum. Chciałem, żeby światło pojawiające się na krawędzi sylwetki było cieplejsze od chłodnego światła poranka.
Cały czas fotografowałem przy f/1.2
I właśnie wtedy 85/1.2 zaczyna pokazywać swój charakter.
Sigma Art 85/1.2 DG
To właśnie ten obiektyw jest głównym bohaterem tego odcinka.
Sigma Art 85/1.2 DG waży 950 g i jest konstrukcją składającą się z 17 elementów optycznych rozmieszczonych w 12 grupach. Trzy elementy wykonano ze szkła SLD, czyli o bardzo niskiej dyspersji, a kolejne trzy są elementami asferycznymi. Za autofokus odpowiadają dwa liniowe silniki HLA sterujące różnymi grupami soczewek. I najważniejsze – to wszystko naprawdę świetnie działa!
Podczas fotografowania AF jest szybki, płynny i bardzo cichy. W praktyce nie mam poczucia, że aparat właśnie „szuka ostrości”. Podnoszę aparat, naciskam spust i ostrość jest tam, gdzie powinna – na oku modelki.
Do tego mamy szeroki pierścień ostrości, pierścień przysłony z możliwością pracy z klikiem lub bez niego, tryb A oraz dwa programowalne przyciski funkcyjne. Ale oczywiście parametry techniczne to jedno. Dla mnie najważniejsze było to, jak ten obiektyw zachowa się podczas prawdziwej sesji.
A prawdziwy plener jest zdecydowanie lepszym testem niż fotografowanie w domu.
Przy 85 mm i przysłonie f/1.2 głębia ostrości robi się naprawdę niewielka. To nie jest tylko kwestia tego, że „tło jest rozmyte”. Przy takiej kombinacji ogniskowej, odległości od modelki i przysłony można bardzo mocno zdecydować, co w kadrze będzie jeszcze informacją, a co zamieni się już tylko w kolor, kształt i światło. To jedna z tych rzeczy, które bardzo lubię w jasnych obiektywach.
Zachód słońca i 100 Ws
Druga część sesji odbyła się nad Zalewem Zemborzyckim.
Tym razem mieliśmy już zupełnie inne światło. Zachodzące słońce miało być kontrą dla modelki, a mała Profoto A2 miała oświetlić ją od przodu. I tutaj pojawił się problem: 100 Ws przy zachodzącym słońcu to nie jest wiele…
Dlatego na obiektywie pojawił się filtr ND. Dzięki niemu mogłem przygasić światło zastane i ustawić ekspozycję tak, aby zachować słońce oraz szczegóły w chmurach. Twarz modelki w takim ustawieniu była oczywiście zdecydowanie za ciemna. Ale właśnie po to mamy lampę.
Jako modyfikatora użyłem Pro Stuff Quick Fold Octa 90 cm, tym razem bez przedniego dyfuzora. Został jeden dyfuzor, dzięki czemu światło stało się nieco twardsze i jednocześnie zyskałem trochę więcej mocy.
Pomysł był prosty: słońce rysuje włosy modelki, a błysk buduje twarz.
Dróżnik, czyli nieplanowany model
Plener ma jednak również tę cudowną cechę, że czasami dostajemy coś, czego absolutnie nie planowaliśmy. Tego dnia byli z nami rowerzyści, wędkarze, spacerowicze i koń.
Dróżnik.
Okazał się zdecydowanie najbardziej interesującym uczestnikiem sesji. Anastasiia po raz pierwszy w życiu trzymała konia za uzdę i trzeba przyznać, że poradziła sobie świetnie! Zdjęcia z Dróżnikiem są jednym z moich ulubionych momentów całego odcinka.

I właśnie takie sytuacje przypominają, że pleneru nie da się w stu procentach zaplanować. Można przygotować pomysł, sprzęt, stylizację i światło, ale potem trzeba być gotowym na to, co wydarzy się przed obiektywem.
Mary Poppins i teoria koloru
Miasto było szare, bure i dość ponure, więc Małgoneta zaproponowała sweterek i parasolkę w kolorach tęczy. I nagle okazało się, że drobna zmiana ustawienia parasolki całkowicie zmienia charakter zdjęcia.

Dwa kadry mogą być niemal identyczne pod względem pozy modelki i kompozycji, a jednak wyglądać zupełnie inaczej tylko dlatego, że parasolka została obrócona inną częścią kolorowego widma do aparatu. To dobry przykład tego, jak działa kolor w fotografii.
Nie trzeba oczywiście za każdym razem wyciągać koła kolorów i liczyć harmonii. Wystarczy nauczyć się zauważać, że kolorowy element stylizacji może zmienić całe zdjęcie.
Retusz portretu w Evoto AI
Wszystkie zdjęcia z tej sesji przygotowałem w Evoto AI.
Tutaj workflow wyglądał trochę inaczej niż sama sesja. Najpierw wybierałem zdjęcia, a następnie pracowałem na nich przy pomocy AI Style i własnych korekt. To ważne rozróżnienie. Zwykły preset działa stosunkowo ograniczenie. AI Style ingeruje w zdjęcie znacznie głębiej – zmienia krzywe, color grading, kolory, nasycenie czy jasność.


Ale gotowy preset to dopiero początek. Tło po zastosowaniu AI Style zrobiło się dla mnie zbyt ciemne. Modelka zaczęła za mocno odcinać się od otoczenia. Zamiast więc zmieniać cały obraz, rozdzieliłem pracę na dwie części – modelkę i tło.
Evoto automatycznie przygotowało odpowiednie maski, dzięki czemu mogłem osobno regulować oba elementy. Dodałem również delikatny kolor do cieni. Początkowo rozważałem mocniejszy teal and orange, ale oczywiście można z tym bardzo łatwo przesadzić. Dlatego nasycenie zostało mocno ograniczone. W obróbce zrobiłem również korekty włosów i makijażu. Anastasiia miała wykonać tylko podstawowy makijaż, a resztę mogłem dopracować już na etapie postprodukcji.
Nie mam zamiaru zachwalać Evoto AI – mam coś lepszego: wejdź na stronę Evoto AI, załóż konto, pobierz program i w panelu kliknij ikonę koperty z czerwoną wstążką. Po wypełnieniu formularza dostaniesz 15 kredytów gratis.
A jeśli zdecydujesz się na zakup – z kodem PBevoto masz 20% rabatu.
Jeśli chcesz nauczyć się posługiwać się tym programem tak, jak ja to robię, przygotowałem pełnowymiarowy kurs Evoto AI – Retusz bez wysiłku!

Podsumowanie
Ten Flashtime miał być przede wszystkim testem Sigmy Art 85/1.2 DG, ale jak to zwykle bywa, sam obiektyw okazał się tylko jednym z elementów całej układanki. Był wschód słońca, zachód, małe lampy, filtry szare i kolorowe, szklane elewacje, parasolka, nieplanowany koń i sporo improwizacji. Czyli dokładnie to, czym powinien być dobry plener.
Bo plener rządzi się swoimi prawami.
Podziękowania
Sesja nie powstałaby bez ludzi, którzy byli ze mną tego dnia. Modelką była Anastasiia, cały materiał wideo przygotował Mateo a za stylizacje i kierowanie planem odpowiadała Małgoneta. Bardzo Wam dziękuję!
Dziękuję również Partnerom Flashtime:
Evoto AI, Manfrotto, Pro Stuff i Sigma
za światło i narzędzia, dzięki którym mogę tworzyć kolejne epizody Flashtime 📸
❤️
🐴 Na sesję z Dróżnikiem, przyjaznym, spokojnym i wyjątkowo fotogenicznym konikiem można umawiać się przez @gabi_szbatt_
Lista sprzętu użytego na sesji
Aparat:
Sony A7R V
Sigma:
Obiektyw Sigma Art 85/1.2 DG
Profoto:
Maleńka lampa błyskowa Profoto A2
Nadajnik Profoto Connect Pro (wersje pod: Canon, Nikon i Sony)
Filtry CTO Profoto Clic Gel – Half CTO
Reflektor Profoto Clic Magnum
Pro Stuff:
ProStuff Quick Fold Octa 90 – z kodem „bielack-17-1” 10% rabatu!
Manfrotto:
Składane na płasko statywy Manfrotto 1052 BAC Compact
Plecak Manfrotto Pro Light II Front Loader M
Nitecore:
Wytwornica wiatru Nitecore Cine Wind CW 30




























