Zamiast wstępu
Annie Leibovitz to jedna z tych postaci, o których mówi się „ikona” bez cudzysłowiu. Ale jest jedno zdanie, które od lat wraca do mnie uporczywie i nie pozwala zachwycać się jej twórczością bezrefleksyjnie: nikt, kto był bardzo bogaty, wpływowy lub naprawdę sławny, nie mógł umknąć jej oku.
To zdanie ma w sobie coś gorzkiego. Bo jeśli chce się być sławnym fotografem, trzeba fotografować sławnych ludzi. Annie Leibovitz zrozumiała to bardzo wcześnie i rozegrała po mistrzowsku. Weszła do świata pieniędzy, sławy i rozpoznawalności, a potem zaczęła go portretować. Nie umniejsza to jej fotografiom. Ale warto mieć to z tyłu głowy, szczególnie gdy lubimy mitologizować zawód fotografa.
Finał piątego sezonu Flashtime nie jest więc laurką. To próba spojrzenia na ikonę bez klękania – z ciekawością, szacunkiem i świadomością mechanizmów, które stoją za obrazem.
Pomysł i przygotowania do sesji fotograficznej
Seria Ikoniczne inspiracje zawsze jest dla mnie momentem zatrzymania. Przynajmniej raz w sezonie bierzemy na warsztat fotografa, który realnie wpłynął na język obrazu. Omawiamy jego drogę, kontekst, zdjęcia, a na końcu próbuję zbudować setup oświetleniowy inspirowany jego sposobem myślenia oraz estetyką.

W przypadku Annie Leibovitz kluczowym punktem odniesienia był album At Work, który analizowałem akapit po akapicie. To nie jest książka o sukcesie. To zapis procesu, wątpliwości, porażek i decyzji. Pokazuje fotografię jako pracę zespołową, a fotografa jako osobę, która z czasem coraz częściej zarządza wizją, a nie każdym technicznym detalem. I dokładnie z takim nastawieniem podszedłem do tej sesji.
Flashtime
Ten odcinek jest inny. Jest wolniejszy, bardziej refleksyjny. To nie tylko backstage i technikalia, ale próba odpowiedzi na pytanie, czym naprawdę jest „styl” fotografa na najwyższym poziomie.
Setup oświetleniowy Annie Leibovitz
Przygotowałem setup oświetleniowy dokładnie wg recepty Annie Leibovitz. Można powiedzieć, że odtworzyłem setup, którego Annnie użyła fotografując byłą Pierwszą Damę USA, Michelle Obama. Wyglądał on następująco:
- [1] Światłem głównym była klasyczna octa 90 cm z podwójną warstwą dyfuzorów. To światło świeci w twarz i nad głowę mojego modela.
- [2] Bardzo istotnym elementem setupu oświetleniowego Annie Leibovitz jest światło wypełniające. Annie zwykle adaptuje światło dzienne, rozstawiając swój sprzęt pod otwartym niebiem, ja stworzyłem szerokie światło używając bardzo dużego parasola z dyfuzorem i dodatkowo ustawiając przed nim kolejną, dużą płaszczyznę rozpraszającą, tzw. scrim [3]. Światło wypełniające było de facto światłem tworzącym klimat sesji – ustawiłem je na f/2.8, a światło na twarz tylko jedną przesłonę więcej, czyli f/4.
- Dwa ręcznie malowane tła: z tyłu bardzo duże, z przodu przed nim, drugie, znacznie mniejsze. Tło duże zawiesiłem na klasycznym „trzepaku”, czyli teleskopowej poprzeczce Manfrotto ML272B pomiędzy dwoma statywami Manfrotto 1004BAC (te statywy można ponieść na 3,66m w górę). Małe tło zawiesiłem na klasycznym c-stand Avenger, montując w głowicę gripową klamrę Manfrotto End Jaw Vice 2″. Jest to rozwiązanie szybkie, czyste i wygląda bardzo estetycznie – widać je na wielu finalnych fotografiach Annie Leibovitz.

Aparat i obiektywy Sigma Art
Wszystkie zdjęcia zrobiłem aparatem Sony A7 III, na który zakładałem trzy różne obiektywy Sigma z serii ART. Były to:
- Sigma A 28-105/2.8 DG DN
- Sigma A 28-45/1.8 DG DN
- Sigma A 135/1.4 DG DN
Zdecydowaną większość zdjęć zrobiłem bardzo jasnym obiektywem typu zoom: Sigma Art 28-45/1.8 DG DN. Ten obiektyw ma jakość obrazu typową dla serii Art – wyjątkowo dobrą. Choć zakres ogniskowych wydaje się wąski, kompensuje to bardzo jasna apertura.

W swoim At Work Annie Leibovitz mówiła, że w latach 70. ubiegłego stulecia z obiektywów zoom nie korzystał żaden szanujący się fotograf. Czasy jednak bez wątpienia się zmieniły. Jakość współczesnych zoomów jest dziś często wyższa niż stałek sprzed dekad. Zresztą – nie musicie mi wierzyć. Annie sama używa takich obiektywów.
Retusz portretu w Evoto AI
Warto obejrzeć ten odcinek Flashtime choćby po to, by zobaczyć, jak banalnie proste jest skopiowanie cudzego color gradingu i zastosowanie go na własnych zdjęciach. Na sesji robiłem tethering do Evoto AI, potem wybrałem zdjęcia, wywołałem RAW i dodałem finalny sznyt w postaci koloru pobranego z jednego ze zdjęć Annie Leibovitz.


Nie mam zamiaru zachwalać Evoto AI – mam coś lepszego: wejdźcie na stronę Evoto AI, załóżcie konto, pobierzcie program, zainstalujcie. Po zalogowaniu w panelu kliknijcie ikonę koperty z czerwoną wstążeczką.

Wypełnijcie formularz, a dostaniecie gratis 15 kredytów na retusz swoich zdjęć! A gdy będziecie chcieli zdobyć Kredyty Evoto, z kodem PBevoto otrzymacie 20% rabatu na zakup planów abonamentowych.
Jeśli chcesz nauczyć się posługiwać się tym programem tak, jak ja to robię, przygotowałem pełnowymiarowy kurs Evoto AI – Retusz bez wysiłku!

Annie Leibovitz MasterClass – zimny prysznic
Jednym z ważnych źródeł dla tego odcinka był film „Annie Leibovitz MasterClass” z 2020 roku. Kilka lat temu, będąc zafascynowany jej fotografiami, kupiłem dostęp do tego materiału, myśląc, że będzie to warsztat. Konkret. Wiedza.
I pamiętam swoje rozczarowanie.
Nie nauczyłem się tam żadnych technik fotograficznych. Nie było ustawień świateł, trików, recept. Dowiedziałem się za to, że Annie nie ustawia samodzielnie swoich lamp błyskowych. A co kompletnie mnie wtedy rozbiło – nie retuszuje swoich zdjęć!
Ma od tego swojego człowieka. On siedzi przed monitorem, a Annie, stojąc obok, teleskopową tyczką z gumką na końcu wskazuje fragmenty zdjęcia i mówi: „tu zrób chłodniej”, „tutaj zrób zielono”, „ten fragment rozjaśnij”.
Dopiero dziś, po pięciu latach i ponownym obejrzeniu tego materiału, dotarło do mnie, że ten MasterClass nie jest warsztatem fotografii. To możliwość bycia tuż obok fotografa w trakcie procesu decyzyjnego. Zajrzenia w jego sposób myślenia. Zobaczenia, gdzie naprawdę zapadają decyzje twórcze.
Podsumowanie
Ten odcinek domyka nie tylko sezon, ale też pewien etap myślenia o fotografii. Annie Leibovitz pokazuje bardzo niewygodną prawdę: na pewnym poziomie fotografia przestaje być rzemiosłem, a staje się zarządzaniem wizją. Sprzęt, światło i retusz są ważne. Ale to decyzje nadają obrazowi sens. Jeśli po tym odcinku spojrzysz na ikonę fotografii z mniejszym zachwytem, ale większym zrozumieniem – to znaczy, że Flashtime zrobił swoją robotę.
Podziękowania
Ogromne podziękowania dla ekipy – bez Was ta sesja nie mogłaby się odbyć!
Długo zastanawialiśmy się, kogo zaprosić do roli modela w tej sesji, bo na zdjęciach Annie Leibovitz nie ma przypadkowych, „zwykłych” ludzi. Postawiliśmy na znajomego nam lubelskiego biznesmena, który prócz sukcesu w biznesie jest również (a może głównie) artystą muzykiem. Wiem to, bo dosłownie chwilę temu mieliśmy okazję wspólnie grać na szkolnej akademii🥹

Paweł to był strzał w dziesiątkę. Naturalnie wpasował się w rolę, jest bardzo fotogeniczny, przed obiektywem zachowywał się niezwykle swobodnie. Paweł nie przepada za social mediami, dlatego zamiast klasycznego Instagrama zostawiam link do jego profilu na Spotify – jego muzykę mogliście usłyszeć w filmie.
Małgoneta 👉 @malgoneta. Nie ma Flashtime bez jej nadzoru. Małgoneta nie tyle uczestniczy w projekcie, co jest jego integralną częścią – od koncepcji, przez przebieg sesji, aż po edycję zdjęć, które widzicie w galerii.
Mateusz 👉 @iwannaflysohigh. Mateusz jest autorem całego materiału wideo z tej sesji – to on stoi za obrazem, który ja później montuję w finalny odcinek Flashtime.

Dziękuję również Evoto AI, Manfrotto, Profoto, Sigma i TNStudio – za miejsce, światło i narzędzia, dzięki którym mogę tworzyć kolejne odcinki Flashtime📸
❤️
Lista sprzętu użytego na sesji
Aparat: Sony A7 III
Obiektywy:Sigma A 28-45/1.8 DG DN
Sigma A 28-105/2.8 DG DN
Sigma A 135/1.4 DG DN
Używamy też obiektywów Sigma C 16-28mm F2.8 DG DN. Takimi obiektywami, z założonym filtrem Marumi Black Mist 1/4 filmujemy Flashtime.
Lampy błyskowe:
Profoto B10X Plus
Profoto B20
Modyfikatory:
Bielack Umbrella XXL Silver (z dyfuzorem)
Profoto Octa Silver 3′
Scrim 150 x 200
dwa V-Flaty (czarną stroną)
Statywy i akcesoria:
Manfrotto C-stand Avenger – solidny i ciężki statyw
Manfrotto TetherGear – stolik pod laptopa
Manfrotto ML272B – teleskopowa poprzeczka do systemu teł
Manfrotto 1004BAC – statywy do kompletu z poprzeczką
Klamra Manfrotto End Jaw Vice 2″ – do zawieszenia tła
Marumi Magnetic Slim Black Mist 1/4 – magnetycznie mocowany filtr dyfuzyjny
Tiffen Black Satin 1 – filtr dyfuzyjny (ja używam 82mm, ale są w różnych rozmiarach)
Oprogramowanie:
Evoto AI – tethering na sesji, wywołanie pliku RAW i kompletny retusz z Color Gradingiem.








