logo

Zwykłe zdjęcia i mowa ciała

Prolog
- A możemy takie zwykłe zdjęcia zrobić? - zapytał mnie Paweł. - Potrafisz?
- Nie wiem - odpowiedziałem zgodnie z prawdą. - Nigdy nie próbowałem.

Zamiast wstępu

Lubię robić zdjęcia z Pawłem, bo jest wyjątkowo cierpliwy i ze stoickim spokojem znosi moje fotograficzne fanaberie; jeśli przychodzi mi do głowy jakiś pomysł i wiem, że mnóstwo rzeczy może pójść nie tak, proszę Pawła o pomoc. Po takiej eksperymentalnej sesji może coś będzie, a może nie - nie zawsze wszystko wychodzi za pierwszym razem, a nikt tego lepiej nie rozumie, niż trenujące chłopaki. Trenujesz, bo wiesz, że coś wychodzi ci lepiej a coś gorzej, i to coś wychodzące słabiej musisz przećwiczyć raz jeszcze. Czy to boks, czy fotografia, zasada jest ta sama - trening sprawia, że jesteś coraz lepszy. Różnice takie, że po mniej udanej lekcji boksu kapie z nosa, a po sesji z rozkładaniem dużej ilości sprzętu, strzyka w kręgosłupach ;)

Sesja portretowa

Paweł naprawdę zapytał mnie, czy możemy zrobić "normalne" zdjęcia, bo potrzebował ich do ilustracji któregoś ze swoich projektów. Omówiliśmy główny temat, czyli bardziej biurowy niż sportowy klimat, a okazja nadarzyła nam się szybciej, niż obaj myśleliśmy. Zwieźliśmy do K1 Fighting Center trochę sprzętu i szybko zaadaptowaliśmy salkę konferencyjną na mini studio. Już wcześniej robiłem tutaj zdjęcia, gdy "trzema uderzeniami światła" portretowałem zawodników MMA.

Gdy fotograf umawia się z kimś na sesję fotograficzną, dobrze jest na samym początku zrobić zdjęcia typu "pewniaki". Raz dwa rozstawia się sprzęt do znanego schematu, raz dwa ustawia się modela do przećwiczonej pozy i już po chwili są zdjęcia, które bez obawy można pokazać na ekranie aparatu. Nawet, jeśli model wie, że teoretycznie jest w dobrych rękach, zwykle obawia się tego, jak wyjdzie na zdjęciach i pokazanie mu dobrej foty zaraz na początku sesji potrafi zdziałać cuda. Model/ka już wie, że fotograf panuje nad światłem a ona/on wychodzi dobrze. Pojawia się luz i swoboda - i to jest najlepszy dla mnie moment na zrobienie dobrych zdjeć. A gdy wiem, że mam już zdjęcia, które zadowolą mojego klienta, przychodzi pora na eksperymentowanie.

Z ciekawości zapytam - z czym macie największy problem na swoich sesjach? Walczycie ze sprzętem, że światłem i klimatem, czy z modelem i jego mową ciała?

Przyznam się od razu, że największym wyzwaniem dla mnie jest odpowiednie kształtowanie mowy ciała i świadome, wyraźne zwerbalizowanie moich oczekiwań w tym temacie tak, by model/ka zrozumiała i zaakceptowała moją koncepcję. Ostatnią rzeczą, która sprawdza się na sesjach fotograficznych, to fotograf schowany za swoim aparatem i rzucający w stronę modelki hasło "a teraz zrób coś" :/

Bardzo uważnie przyglądałem się, jak do tego tematu podchodzi Jeff Rojas, fanatyk książek o mowie ciała, Peter Hurley ze swoimi "hurleizmami" czy mistrzyni płynnego pozowania i moja mentorka, Sue Bryce. Każde z nich podchodzi do tematu pozowania modela w inny sposób, a każde równie skutecznie. Ćwiczę ich metody, próbuję dodawać coś od siebie, testuję i patrzę na wyniki. Niech to nie zabrzmi nieskromnie, ale widzę postęp we własnych pracach. Mój postęp jest efektem treningów, dokładnie tak, jak pisałem o tym na samym początku.

Na sesji z Pawłem najpierw zrobiłem trochę "pewniaków", wiedziałem, że to pozwoli mu się rozluźnić, zanim przejdziemy do tych zaplanowanych zdjęć. Takie pewniaki to też idealny materiał treningowy; raz ustawione światło pozwala na swobodniejszą pracę z modelem. W lewo, w prawo, troszkę wyżej, trochę niżej. Gdy fotograf wie, czego chce i potrafi to wyraźnie powiedzieć, model nabiera zaufania i kolejne polecenia przyjmuje spokojnie, nawet, gdy pozy wydają się dziwne.

Jest jedno zdjęcie, którego nie zamierzamy pokazywać nigdzie, poza tym właśnie artykułem: z zaskoczenia poprosiłem Pawła, by wyobraził sobie, że znowu jest w szkole, pani wzywa do odpowiedzi i każe opowiadać o równoleżnikach. Potraficie wskazać o którym zdjęciu mówię?

Jak świeciłem

Ciemne portrety z niebieskim tłem, to mój ulubiony setup na trzy lampy: światło główne na twarz, boczna kontra w okolice ucha/skroni i trzecia lampa na tło za modelem. Gdybym pod brodę podsunął jeszcze srebrną blendę, otrzymałbym bardziej otwarte, jaśniejsze zdjęcie i gdybym fotografował kobietę, na pewno właśnie tak bym zrobił.

Miałem do dyspozycji trzy lampy błyskowe Quadralite Reporter 200 TTL; pierwszą z nich, osadzoną w głowicy TwinHead S-Holder, zamknąłem w 70 cm srebrnym beautydishu z gridem. Z racji mocnego, LEDowego pilota nie muszę się zastanawiać, gdzie pada i jak rozkłada się moje światło na twarzy modela - po prostu to widzę, dlatego ten zestaw świetnie się sprawdza jako światło główne. Drugiego Reportera 200 postawiłem na statywie po lewej stronie modela, na lampę zamontowałem klasyczny reflektor a na nim wrota. Trzeci Reporter 200 TTL świecił z dołu, ustawiony na maleńkim statywiku między kolanami Pawła. Na tą lampę nałożyłem niebieską folię, bo chciałem uzyskać inny klimat, niż tylko ten przy świetle zastanym.

W praktycznie takim samym ustawieniu powstał portret z karbowaną blachą w tle. Jedyna różnica to brak niebieskiej folii na trzeciej lampie no i postawiłem ją znacznie wyżej.

Do ostatnich zdjeć musiałem zdjąć beautydisha - z gridem nie dawał wystarczającego oświetlenia całej sali, a nie lubię światła z beautydisha bez grida. Dlatego założyłem głęboki softboks paraboliczny z podwójną warstwą dyfuzorów. W zasadzie całość oświetlenia na tych zdjęciach to jeden softboks napędzany jedną lampą błyskową Reporter 200 TTL, drugim Reporterem 200 błyskałem symbolicznie, na minimalnej mocy, pod kolana Pawła siedzącego na czerwonym blacie biurka; mógłbym wyciągać szczegóły z cienia w postprodukcji, ale zawsze lepiej mieć trochę prawdziwego światła.

Selekcja i retusz

Przeglądając zdjęcia seriami wybieram i zaznaczam te, które "mówią" do mnie. A co sprawia, że zdjęcie "mówi", albo nie? Pozycja, układ ciała i/lub spojrzenie modela - w zależności od tego, jak bliskie portrety robimy. Przyglądanie się i wyliczanie (na głos, to ważne, by usłyszeć wtedy swoje słowa) elementów i sposobu w jaki model wypełnia przestrzeń wokół niego to znakomita lekcja świadomości warsztatu. Dopiero gdy próbuję głośno wyartykułować elementy kompozycji jakie na zdjęciu dostrzegam, zdaję sobie sprawę z tego, ile wiem. I zwykle się okazuje, że wiem mniej, niż wcześniej myślałem, ale to na szczęście też kwestia treningu; te rzeczy można wyćwiczyć.

Retusz nie był w tym przypadku jakiś wyjątkowo skomplikowany; w Capture One Pro zrobiłem wszystkie lokalne korekty ekspozycji, wyciąganie lub chowanie elementów które chcemy pokazać lub ukryć, ujednolicenie karnacji narzędziem Color Editor/Skintone, subtelniejszy niż zwykle Color Grading narzędziem Color Balance i to w zasadzie tyle.

Na pierwszym ekranie możecie zobaczyć, że sporo rozjaśniłem rękę Pawła: na warstwie "hand" zastosowałem +0,95EV - światło beautydisha z gridem jest bardzo skupione i nie dociera wszędzie. Na drugim ekranie pokazuję korekcję koloru skóry narzędziem Skin Tone, a na trzecim widać końcowe zabiegi kolorystyczne: w cieniach troszkę chłodnych błękitów, oranżowo ociepliłem tony średnie a w najjaśniejszych plamach dodałem troszkę turkusów (tylko tyle, by jeansy Pawła lepiej zagrały z sinością ścian gabinetu).

W Photoshopie drobne poprawki w Liquify, potem wygładzenie przejść tonalnych na twarzy narzędziem Mixer Brush i moje ulubione zabiegi Dodge & Burn. Zapis zdjęcia w pełnej rozdzielczości, przeskalowanie do Internetu, końcowe lokalne wyostrzenie i gotowe.

I w sumie tyle mojej fotograficznej opowieści. Licząc na to, że moje "zwykłe zdjęcia" będą się jednak czymś wyróżniać, najważniejszym jest, by model/klient/zamawiający miał z nich korzyść, jakiej oczekiwał. W innym przypadku, po co prosić o pomoc fotografa, przecież każdy ma świetny aparat w kieszeni, prawda? ;)

---

Gdyby ktoś chciał popatrzeć i lepiej zapoznać się ze sprzętem, o jakim mówię:

Dodaj swój komentarz