logo

Spot SN-5000 i kuchenne modyfikatory

Zamiast wstępu
Gdy wśród mojego fotograficznego rynsztunku pojawia się coś nowego, chcę jak najszybciej to wypróbować, to chyba zrozumiałe, prawda? Zaraz po tym, gdy kurier przyniesie paczkę, pojawia się potrzeba zorganizowania sesji; jednak najlepiej, by była to sesja na tyle prywatna, by w razie pierwszych niepowodzeń takie info nie poszło w świat. Przecież najlepszym fotografem nie zostaje się dlatego, że robi się tylko znakomite foty - znakomitym fotografem się zostaje, bo pokazuje się tylko najlepsze zdjęcia. To nie ja ukułem to powiedzenie, podciągnąłem je chyba z biografii Elliotta Erwitta, i w moich wpisach pokazuję też mniej udane zdjęcia - trzymajmy się wersji, że wszystko to w celach edukacyjnych ;)

Zestaw Spot SN-5000

Na moim stole wylądował rzutnik/projektor Quadralite Spot SN-5000, więc oczywistym było, że zaraz rozstawię nasze domowe studio, a Małgoneta będzie modelować, ale najpierw dwa słowa o samym urządzeniu.

Zestaw Spot SN 5000 składa się z właściwej tuby rzutnika, czterech kolorowych filtrów oraz uchwytu, w którym można zamocować szablony z różnymi formami geometrycznymi - i właśnie te szablony są sercem urządzenia. Tych pięć sztuk z zestawu jest fajnych na sam początek, ale zaraz potem okazuje się, że lepiej jest przygotować sobie coś własnego. Wystarczy kawałeczek cienkiej tektury, ołówek, linijka i ostry nożyk do papieru. W sumie, tektura i ostry nożyk wystarczą, jeśli nie planujemy precyzyjnych linii i zbieżnych geometrii ;)

Rzutnik z jednej strony zaczyna się pierścieniem mocowania Bowens (dzięki temu można go założyć na każdą lampę z tym mocowaniem), następnie mamy pierwszą, dużą soczewkę (90 mm), której zadaniem jest skupienie światła błyskowego, tuż potem szczelinę i szyny utrzymujące nasze szablony GoBo i drugą soczewkę - z regulacją odległości od tekturki z szablonem, co pozwala na wyostrzenie lub rozmycie rzucanego przez ten układ obrazu.

Do czego to w ogóle służy?

Od dawna marzyły mi się zdjęcia, na których przez warstwę dymu będzie widać wąskie promienie światła, zupełnie, jak zaraz na początku filmu "Obcy. Decydujące starcie". Pamiętacie? Robotyczne ramię z palnikiem przecina drzwi, po czym skanuje wnętrze sondy, w której hibernuje Ellen Ripley, zanim do wnętrza wejdą ludzie. Ta scena wbiła mi się do głowy bardzo mocno. (Zresztą, jak każda inna scena z tego filmu; widziałem go chyba piętnaście razy, dialogi znam w sumie na pamięć, w dwóch językach. Co poradzę, to mój ulubiony film!)

Na chwilę zmieniamy otoczenie i z przyszłości przenosimy się do starej stodoły u dziadków - chyba każdy widział wąskie promienie słońca przeświecające przez szpary w deskach i podświetlające kurz i pył unoszący się w powietrzu? Właśnie taki efekt można uzyskać za pomocą rzutnika takiego, jak Quadralite Spot SN-5000. Tyle, że te kształty można sobie dowolnie tworzyć, wycinając z kartonu kwadraty, trójkąty, czy równoległe linie. Dzięki temu, na każdej kolejnej sesji można mieć trochę inne wzory, a jeśli do tego dołożymy kolorowy filtr, efekty są naprawdę interesujące!

Sesja z dymem i rzutnikiem

Na potrzeby sesji testowej z Małgonetą przygotowałem sobie kartonik, na którym starannie wyrysowałem cyrklem okrąg, a potem kolejne średnice przecinające się w środku. Następnie, małym nożykiem do papieru ciąłem tak, by uzyskać symetryczne, wąskie trójkąty z czubkiem w odległości ok 5 mm od środka koła. Zajęło mi to pewnie kwadrans, ale miałem w ręku własne, autorskie GoBo. Liczyłem na to, że stawiając rzutnik za plecami modelki, uda mi się otoczyć ją wąskimi i symetrycznie rozchodzącymi się promieniami światła.

Czy mówiłem już, że podświetlony dym świeci? Pewnie tak, powtarzam to przy każdej okazji, ale podświetlony dym to clou tego przedsięwzięcia.

Na małym statywie zamocowałem uchwyt Sholder, wetknąłem w niego lampę błyskową (Quadralite Reporter 200 TTL), a w mocowaniu Bowens osadziłem projektor z moim GoBo w środku. Już pierwsze próby pokazały, że Spot SN-5000 sprawdza się rewelacyjnie! Mogłem regulować odległość, w jakiej chciałem mieć ostry obraz lub mogłem rozostrzyć i rozmyć ostre, geometryczne kształty.

Na twarz modelki najpierw chciałem zaświecić głębokim softboksem parabolicznym, ale okazało się, że Małgosia musi podejść dobry metr do przodu, by rzutnik mógł ładnie rozłożyć światło za jej plecami. Ona krok do przodu, ja krok do tyłu i już na głęboki softboks w naszym domowym studio miejsca nie wystarczyło. Dlatego wyniosłem statyw za próg pokoju, założyłem na niego drugi uchwyt Sholder, zamocowałem w nim drugiego Reportera 200 TTL, i na to założyłem małego beautydisha z gridem.

Tego popołudnia użyłem aparatu Olympus OMD EM 1 mkII z obiektywem M.Zuiko 45 mm 1:1.2 PRO

Przyznam, że nie sądziłem, że sesja z tym aparatem dostarczy nam tyle frajdy!

W porównaniu z tym naszpikowanym elektroniką nowoczesnym cackiem, mój Nikon D7100 wypada jak stary, analogowy aparat. Nie to, że Nikon robi złe zdjęcia, w żadnym wypadku - uwielbiam obrazek z Nikona, ale bezlusterkowiec z ruchomym ekranikiem i bardzo szybkim, precyzyjnym wykrywaniem twarzy pozwala myśleć na sesji o zupełnie czym innym, niż poprawne wycelowanie punktem AF na oko i przekadrowanie.

Kuchenne Modyfikatory

Jak robi się zdjęcia ze światłem błyskowym widzieliście nie raz, dlatego dzisiaj chciałbym pokazać coś, czego nie widuje się na co dzień: użycie improwizowanych modyfikatorów. Spot SN-5000 sprawdził się świetnie, ale mając już przygotowane tło, a dymu tyle, że siekierę można było wieszać, pomyślałem sobie, że chciałbym mieć światło wokół postaci modelki, ale nie na wprost. Czym można modyfikować światło tak, by świeciło na boki, ale nie do przodu? Na pewno trzeba będzie zasłonić przód tego czegoś, ale co ma tyle otworów po bokach, by to światło mogło tamtędy uciekać? Durszlak! Pomknąłem do kuchni, porwałem z szafki nasz wierny cedzak do makaronu i założyłem go na reflektor. Efekt, jaki uzyskałem nie jest spektakularny - światło przedzierające się przez otwory durszlaka natychmiast się rozmywa, nie "fokusuje", ale za to faktycznie rozświetla wszystko po bokach. Na Quadralite Reporter 200 TTL założyłem zieloną folię z zestawu Quadralite Parrot, na to zielony durszlaczek i zrobiliśmy kilka zdjeć. Do następnej stylizacji użyliśmy folii niebieskiej i czerwonej, małego, niebieskiego durszlaka oraz łyżki cedzakowej (to zdjęcie z czerwoną mgłą z tyłu za Małgosią).

Przy okazji tych eksperymentów popróbowałem sobie różnych odległości światło/GoBo/modelka. Polecam przeprowadzić takie doświadczenia samodzielnie, człowiek nabiera wiedzy i wprawy potrzebnej potem na planie faktycznych sesji z klientem.

To tyle o naszej pierwszej sesji z obrazem rzutowanym przez Spot SN-5000; jeśli macie jakiekolwiek pytania - śmiało je zadawajcie. Uwielbiam odpowiadać na pytania; jeśli ktoś użyje magicznej formułki "Piotrze, powiedz mi proszę..." jestem kupiony ;)

Zwyczajowo, puszczam na końcu te linki, które uznaję za godne uwagi:

Dodaj swój komentarz