logo

Portret. Jednym światłem – podsumowanie warsztatów

Zamiast wstępu
Do tych warsztatów przygotowywałem się przez długi czas i nie mówię o składaniu prezentacji czy zbieraniu materiałów; założyłem sobie, że moje warsztaty będą taką pigułą wiedzy, która pozwoli mniej zaawansowanym fotografom pchnąć swój warsztat do przodu (albo i na inne tory). Jednak określenie "początkujący" może być zwodnicze - dla mnie, może to oznaczać zupełnie co innego, niż dla Ciebie. Gdy mówię o rzeczach dla mnie oczywistych, ktoś otwiera oczy ze zdumieniem, bo słyszy o tym po raz pierwszy, ale bywają i sytuacje odwrotne ;)

Idea warsztatu i klątwa wiedzy

"Klątwa wiedzy" - znacie to określenie, prawda? To właśnie przykład klątwy wiedzy: zakładam, że znacie to określenie, bo ja je znam. Na tym polega klątwa: to, co my sami wiemy, wydaje nam się oczywiste, banalne i mało interesujące dla innych. A przecież każdy z nas jest inny, rozwijał się w innych warunkach, przyswoił inną i/lub inaczej podaną wiedzę i korzysta z tej wiedzy w inny sposób. I zawsze, ale to zawsze jest ktoś, kto wie więcej, myśli szybciej i wszystko robi lepiej. A na samym szczycie jest jakiś sześcioletni Azjata ;)

Pracując nad moją warsztatową prezentacją, bardzo starannie dobierałem tematy i wątki, które chciałem omówić, czasem poruszyć a czasami tylko dotknąć, zasygnalizować ich istnienie. Bo według mnie, tym, co może pchnąć Twoją fotografię do przodu nie jest nowy aparat, nie jest kolejna sesja - tym czymś jest wiedza. A nakreślenie szerokiego koła, opisowo ilustrującego obszary wiedzy fotograficznej, pozwala odnaleźć się gdzieś na jego obwodzie. I dopiero wtedy można spojrzeć na odległy brzeg i świadomie się określić: tutaj jestem, tyle wiem, tam chcę się dostać, tyle wiedzy muszę po drodze zdobyć i oswoić.

Zebrałem zatem to, czego dowiedziałem się przez ostatnie lata, skondensowałem i podzieliłem na mniejsze, strawniejsze kawałki by przygotować prezentację na tej podstawie. Z tych zabawniejszych rzeczy: z mojego warsztatu dla początkujących wyrzuciłem wszystko to, co związane było z historią fotografii, tym, jak działa migawka czy zależnościami ISO/czas/przysłona - tego można się dowiedzieć z dosłownie każdej książki fotograficznej, których na rynku jest pewnie setka. Dla mnie przestało to być istotne dawno temu i nie czuję potrzeby wracania do tego. Co innego z kompozycją, harmonią kolorystyczną czy kontrastami, tonalnym czy symultanicznym. No i praca z modelką, temat, który zdaje się w ogóle nie istnieć w naszej przestrzeni językowej, a który mi wydaje się chyba najistotniejszą częścią fotografowania.

Chciałem, by moi studenci mogli w ciągu roku pokonać dystans, którego pokonanie mi zajęło cztery lata.

Warsztaty w TN Studio

Śmiało mogę powiedzieć, że z właścicielem największego i najlepiej wyposażonego studia fotograficznego w Lublinie, Tomaszem Nóżką znamy się od dziecka; chodziliśmy razem do podstawówki, potem drogi nam się na chwilę rozeszły, ale wszystko wraca na właściwe tory. Wybór TN Studio dla przeprowadzenia mojego warsztatu był naturalny i oczywisty.

Dzięki pomocy Quadralite mogłem pokazać uczestnikom warsztatu zarówno najnowocześniejsze Atlasy PRO, jak i doskonale znane spedlity, Strobossy 60. Mieliśmy wersje klasyczne, mieliśmy wersje EVO, mieliśmy wyzwalacze Navigator X w obu odsłonach, mieliśmy głębokie softboksy paraboliczne szybkiego montażu Hexadecagon i parę innych praktycznych gadżetów. Prowadząc prelekcję używałem Atlasa 400 TTL PRO, ale gdy podzieliłem moich warsztatowiczów na trzy osobowe zespoły z pewnymi praktycznymi zadaniami, używaliśmy Reporterów 200 TTL, które znakomicie się sprawdzają w roli mobilnych lamp napędzających nawet duże modyfikatory!

Praca z modelką

Moja prelekcja była długa; jak wspomniałem na samym początku, dzisiaj sprzedaję Wam swoją wiedzę, a nie możliwość fotografowania modelki. To, że modelka była znakomita to zupełnie inna sprawa i na końcu każdy miał okazję wycelować w nią obiektywem. Mam nadzieję, że sposób, w jaki prowadziłem prelekcję - przerywając ją co chwilę, by praktycznie zademonstrować to, o czym opowiadałem, przypadł do gustu moim słuchaczom. Fotografowanie na kablu, tetheringiem to bardzo duża wygoda w takiej sytuacji i choć Nikon nie może się w tej materii mierzyć z rozwiązaniami Olympusa, powoli, ale daje radę.

Z moich obserwacji wynika, że wielu fotografów podczas nauki i warsztatów skupia się tylko na fotografowaniu modelek; profesjonalnych modelek, potrafiących znakomicie pozować. O ile takie fotografowanie może być przyjemne a efekty, czyli zdjęcia, są zwykle lepsze niż tych fotografów, którzy fotografują znajomych i własną rodzinę - takie fotografowanie nie uczy!

Nie nauczysz się pracować i układać "zwykłych" ludzi, płacących klientów, jeśli będziesz fotografował samoobsługowe modelki.

Znalazłem sposób, by to zademonstrować przed moją grupą: ustawiłem naszą modelkę, Agatę, w odpowiednim miejscu i poprosiłem, by po każdym błyśnięciu lampą zmieniła pozycję. Nie powiedziałem jej nic więcej, po prostu usiadłem na krzesełku, wycelowałem w nią obiektyw, wyostrzyłem i w ciągu 8 sekund zrobiłem 5 zdjęć. Zobaczcie je tak, jak wyszły z puszki i mojego defalutowego ustawienia Lightroom:

Następnie poprosiłem jednego ze studentów, by zrobił podobne zdjęcia mi. Stanąłem w tym samym miejscu i stałem jak słup soli. Po trzecim strzale Jacek nabrał podejrzeń, że chyba go nabieram, wyjrzał zza aparatu i pytająco spojrzał na mnie. - Nie powiedziałeś mi, co mam robić - odpowiedziałem mu. - I tak masz szczęście, bo ja się nie boje obiektywu, ale przeciętny pan młody czy inny przypadkowy klient, może nie być tak otwarty - dokończyłem.

Nie będę pokazywał tych zdjęć, bo nie ma na co patrzeć; stoi facet i gapi się w obiektyw, ale mam nadzieję, że czujecie co chciałem zakomunikować? Rozmowa i umiejętność swobodnego układania modelki czy modela, moim zdaniem, jest podstawą udanej fotografii. Nawet najdroższy i najdoskonalszy sprzęt nie wytłumaczy modelowi jak ma stanąć, gdzie przenieść ciężar ciała, jak ułożyć ręce i jak spojrzeć, by dobrze wyglądać na zdjęciu. A bez tego otrzymujemy fantastyczne jakościowo zdjęcie drewnianego Pinokia, i nikt nie zwróci na takie zdjęcie uwagi, chyba tylko, by wykpić. Nauka i opanowanie tego zagadnienia to zajęcie na lata, ja sam pracuję nad tym chyba od dwóch lat i czuję, że ledwie skrobię temat, ale już wiem, że naprawdę warto i przez to moje fotografie stają się lepsze. A klienci bardziej zadowoleni.

Podsumowanie i backstage

Po pierwszej turze warsztatów wiem już, o czym następnym razem powiem więcej, o czym mniej a co pominę zupełnie. Warsztaty dla początkujących portrecistów to nie jest miejsce na tłumaczenie czym się różni tryb "zielony" od priorytetu przysłony, dlatego najprawdopodobniej nie będę już adresował tego warsztatu do "prawdziwych" początkujących - przyznaję, że nie chce mi się tłumaczyć czegoś, co jest opisane w instrukcji aparatu i/lub w jednej z dziesiątek książek z "abc" lub "dla opornych" w tytule. Tym razem miałem szczęście, bo wszyscy moi studenci mieli opanowane podstawy i dopiero po fakcie dotarło do mnie, że byłoby mi przykro marnować czas reszty grupy, gdyby trzeba było komuś tłumaczyć fotograficzne banały. Widzicie, dla każdego "początkujący" oznacza coś innego ;)

I po tym, nieco przydługim akapicie zapraszam na fotorelację, jaką przygotował Mateusz; jak dobrze mieć takiego asystenta!

Chcę bardzo serdecznie podziękować moim Studentom za to, że zdecydowali się wziąć udział w pierwszym wydaniu mojego warsztatu "Portret. Jednym światłem."

Dzięki Wam mogłem dotrzeć i dopracować swoją metodę dydaktyki warsztatowej; Wy dostaliście trochę bardziej surowy materiał, ale też spędziliśmy razem dodatkowe dwie godziny - i za tą chęć do nauki i wyrozumiałość dla mnie - pięknie Wam dziękuję :)

Dziękuję naszej modelce, Agacie, która wykazała wyjątkową cierpliwość i zrozumienie dla moich metod, wiem, że nie było to łatwe zadanie. Odszukajcie Agatę na jej Instagramie, naprawdę warto!

Tomasz, TN Studio jest super miejscem; duże, wygodne, świetnie przygotowane i wyposażone na wszelkiego rodzaju fotograficzne spotkania! Dziękuję za gościnę :)

Mateusz, dziękuję Ci za mnóstwo drobnych rzeczy, ale na potrzeby chwili nazwijmy je: foto i wideorelację. Wszystkim sugeruję odwiedzić jego Instagram: @iwannaflysohigh

Moim dobrym duchom z Quadralite dziękuję szczególnie gorąco - bez Was nie byłoby mnie w tym miejscu.

Dodaj swój komentarz