logo

Julia, Quadralite Stroboss i TTL

zamiast wstępu
Jakiś czas temu na facebookowej Quadralite User Group, Tomek zadał pytanie: czy Stroboss 60 (dla MFT) połączony z Navigatorem X do Sony, będzie działał w trybie TTL?

tl;dr czyli info dla niecierpliwych:

Stroboss 60 jest multisystemowy, i będzie pracował w trybie TTL w takich konfiguracjach.
Jednak Stroboss 36 w trybie TTL działa tylko w systemie, dla którego ma gorącą stopkę. W trybie manualnym, obie te lampy działają niezawodnie z każdym Navigatorem X

Pomysł na sesję

Tak się złożyło, że akurat miałem do dyspozycji sprzęt, na którym mogłem przetestować powyższe zagadnienie. Z jednej strony, z University of Youtube wyniosłem teoretyczną wiedzę na podstawie której mogłem założyć, że owszem, Stroboss 60 w tej konfiguracji będzie prawidłowo działał w trybie TTL, jednak z drugiej, Tomasz nie jest początkującym fotografem, potrafi robić zdjęcia i to nie było pytanie naiwnego. Dodatkowo, w komentarzach pod postem, Jacek wspomniał o informacjach z pewnego źródła, które stały w sprzeczności z moją wiedzą.

Teoria teorią, a praktyka weryfikuje wszystko.

Zebrałem zatem sprzęt niezbędny do testów, poprosiłem o pomoc Małgonetę, Mateusza oraz Julię i odwołując się do szkolnych znajomości, zarezerwowałem dużą salę w mojej ulubionej restauracji, Cafe Trybunalska w Lublinie.

Sprzęt i metodologia testu

Przypomnę, że pytanie, na które postanowiliśmy zweryfikować odpowiedź, brzmiało:

Czy Quadralite Stroboss 60 dla MTF będzie działał w trybie TTL z Navigatorem X do Sony?

Uogólniając, chodziło o to by sprawdzić, czy Stroboss 60 jest urządzeniem multisystemowym, podobnie jak Reporter 200 TTL czy lampy z serii Atlas. Te lampy działają w trybie TTL z każdym systemem aparatu, na którym mamy zamocowany właściwy Navigator X, czyli z Navigatorem X S na aparacie Sony, czy Navigatorem X N na aparacie Nikona.

Do dyspozycji mieliśmy:

  • Aparaty:
    • Nikon D7100
    • Canon 6D
    • Olympus OMD E-M1 mk2
      wraz z dedykowanymi im nadajnikami Navigator X i/lub X2
  • Lampy:
    • Stroboss 60 C
    • Stroboss 36 F
  • Mieliśmy też Reportera 200 TTL oraz Atlasa 400 TTL PRO jako lampy odniesienia, niejako - wzorcowe.

Po szybkim przygotowaniu sceny i wypracowaniu z Julią pozy, w jakiej miała modelować, ustawiłem statyw, na nim zamocowałem uchwyt s-holder a w nim osadziłem głęboki softboks paraboliczny, Quadralite Hexadecagon 90. Skierowałem softboks w stronę naszej modelki, a w s-holder zamocowaliśmy tego większego spedlite, Stroboss 60 C (czyli dedykowanego na stopkę Canona).

Zrobiliśmy trzy podejścia do zdjęć w trybie TTL: Nikonem, Olympusem i Canonem. Nikon naświetlił zdjęcie prawidłowo, tak samo Olympus a Canon zrobił zdjęcie troszkę ciemniejsze, może 1/3, może 2/3 EV. Nic, czego dwoma kliknięciami nie dało się skorygować w Lightroom.

Zdjęcie Juli z X-Rite Color Checkerem jakie znajdziecie w galerii BTS, to właśnie zdjęcie z tego testu; jest to otworzony w Lr RAW z Olympusa, a zdjęcie było błyśnięte Strobossem 60 C Evo.

Następnie, taką samą próbę zrobiliśmy z tą zgrabniejszą, dedykowaną bezlusterkowcom lampą, Stroboss 36 F (czyli ze stopką w systemie Fuji). I tutaj praktyka pokazała nam, że nasza wiedza jest ...niepełna. Ten mały Stroboss 36 nie chciał z nami współpracować w trybie TTL; w manualu błyskał wyjątkowo powtarzalnie z każdym z naszych aparatów, ale w TTL - nie. Zadumałem się i przyznaję, trochę straciłem rozpęd na sesji, zwłaszcza, że praktycznie cały czas nadawaliśmy live na Instagram...

Podsumowując nasz błyskawiczny test: doświadczenie wskazuje, że jeśli na swoim aparacie masz dedykowanego mu Navigatora X lub X2, możesz sterować Strobossem 60 z każdego systemu, w każdym trybie - dopóki jest to praca OCF (Off Camera Flash, czyli lampa zdjęta z sanek aparatu). Stroboss 36 wymaga jednak dedykowanego aparatu do pracy w trybach automatycznych. W manualu, obie lampy działały jednakowo sprawnie i powtarzalnie z każdym z naszych aparatów.

Mieliśmy ograniczony czas i gotową do zdjęć fantastyczną modelkę, zatem przestawiliśmy Navigatory X w tryb manualny, spedlite Strobossa zamieniliśmy na Atlasa 400 TTL (który ma bardzo jasnego pilota, a to bardzo pomaga w sesji w tego typu, klimatycznych miejscach) i rozpoczęliśmy "prawdziwą" sesję.

Sesja z Julią w dwojgu świateł.

Przed sesją, przeglądając w domowym zaciszu zdjęcia z Cafe Trybunalska, zamyśliłem sobie pewien konkretny układ światła: Julia będzie półsiedziała oparta o stolik, od przodu zaświecę na nią miękkim światłem Hexadecagona 90, a za jej plecami postawię Reportera 200 TTL, założę na niego wrota i kolorowy filtr. Jako outfit, razem z Julią wybraliśmy dla niej czerwony kombinezon, więc zakładałem, że czerwona folia będzie najlepszym rozwiązaniem. Na miejscu wprowadziłem tylko drobne poprawki - Julia w swoim stroju i jej poza bardzo mi odpowiadała, tylko czerwone światło schowałem za przeszkloną ściankę. I wtedy wszystko zagrało mi tak, jak chciałem. Dla bezpieczeństwa zrobiłem jeszcze kilka ujęć różniących się minimalnie perspektywą i przeszliśmy do ujęć, że tak to nazwę, eksperymentalnych. To nie było nic specjalnego, mając tak doświadczoną modelkę mogliśmy ją fotografować praktycznie w każdym miejscu.

W czasie gdy Julię fotografował Mateusz, zrobiłem szybki zwiad po sali, bo przyciągnęła mnie wielka plama światła z drugiego jej końca. Okazało się, że zza sąsiedniej kamienicy wyszło słońce i świeci teraz do nas, przez półmatową szybę w ogromnym oknie, prosto na turkusową kanapę w "naszej" sali. Nie mogłem przepuścić takiej okazji, więc zarządziłem szybką zmianę lokacji. Mateusz lubi fotografować w świetle zastanym i ja, przyznam się, też lubię, dlatego wymieniając się albo i jednocześnie, przez kwadrans fotografowaliśmy Julię, gdy ta siedziała na kanapie wdzięcznie nam pozując.

Eksperymenty i retusz

Na każdej sesji eksperymentuję. Jeśli nie mamy naprawdę mało czasu a do zrobienia dużo materiału - kombinuję, wymyślam i próbuję różnych nowych rzeczy. Czasami coś wyczytam, czasami coś podpatrzę, a czasami wydaje mi się, że coś nowego zrozumiałem.

Teoria teorią, a praktyka weryfikuje wszystko. Dlatego próbuję, w międzyczasie, tak, by klient czy modelka nie wiedziała, że jest częścią eksperymentu - nikt nie lubi, gdy to na nim próbuje się nowych metod. No chyba, że efekty są fajne ;) W galerii z Julią mam jedno zdjęcie, gdzie rzeczywiście białe ściany są niebieskie, a sztuczne oświetlenie i karnacja modelki są mocno oranżowe; nie jestem z niego do końca zadowolony, ale pozwólcie, że opowiem, jak je zrobiłem. Bo to nie jest sztuczny twór z Photoshopa - to zdjęcie tak zostało zrobione, zresztą widać to na ekranie laptopa, dziesiąte zdjęcie w galerii BTS. Widzicie, że na wyświetlaczu ściany są niebieskie, prawda?

Sztuczka, którą chciałem przetestować, polegała na obniżeniu balansu bieli w aparacie poniżej tej wartości w Kelvinach, jaką wybrał aparat w trybie auto. W przypadku Olympusa OMD E-M1 mk2 było to dodatkowo ułatwione, bo kręcąc kółkiem obniżałem wartość punktu bieli do momentu, aż podgląd na ekranie aparatu pokazał mi to, czego oczekiwałem. Ten mały bezlusterkowiec znakomicie się nadaje do takich ćwiczeń :)

Na zdjęciu Julia ma twarz bez jednej skazy, ale nie jest to efektem zabiegów kosmetycznych w Photoshopie - tam było po prostu tak mało światła, a to co było, świeciło tak miękko, że po normalnym obrobieniu skóra wygląda na idealną maskę. Pewnie nałożyłbym na nią jakąś dodatkową teksturę, ale to miało być tylko ćwiczenie. Ja uznałem ćwiczenie za zaliczone i po cichu liczę na to, że i Julii się spodoba :)

Podsumowanie i backstage

Każdemu, kto zastanawia się czy coś zadziała, jak zadziała i czy można z tego jakoś praktycznie korzystać polecam gorąco sesje, takie, jak nasza: zebrać się w kilku posiadaczy sprzętu, umówić sobie atrakcyjną modelkę znającą się na modelingu i popróbować. Jeśli się uda, sprzęt zadziała w nowej konfiguracji - znakomicie! Będą dobre foty i wiedza, która jest cenna a mało popularna. Gdy pomimo prób, sprzęt nie zadziała w nowej konfiguracji - będą dobre foty (bo sprawdzonym sprzętem w sprawdzonych ustawieniach) i konkretna wiedza; zamiast tracić czas w jałowych dyskusjach na grupach czy forach, człowiek już wie i może iść dalej.

Dla mnie nauka i praktyczne jej zastosowanie jest takie: mam dwoje znajomych z lampami typu Stroboss 60, każde z nich ma swoje lampy w innym, niż mój Nikon, systemie. Ale możemy korzystać z całego wspólnego zestawu lamp Stroboss 60, choć każde z nas ma inny aparat. Navigator X zachowuje się jak Universal Translator ze Star Treka i ten mój, z Nikona, świetnie się dogaduje ze Strobossami z planety Canon i układu Sony. Możemy wspólnym zestawem lamp Quadralite w troje obstawić jeden reportaż i każde z nas może inaczej ustawiać sobie lampy stojące w kątach sali na statywach. A ktoś mnie pytał, dlaczego nie Yongnuo, bo przecież tańsze? Właśnie dlatego.

Zapraszam do galerii z backstage, mojej ulubionej części każdego wpisu :)

Przydatne linki

Sprzęt, jakiego użyliśmy podczas tej sesji (klik po info)

Dodaj swój komentarz