logo

Dwa portrety z kawą w tle

Małgoneta czuwa nad jakością palonej kawy

⁣⁣Zamiast wstępu⁣⁣
Bohaterem tej fotografii jest ziarenko kawy, widzicie to, prawda?

Małgoneta wypatrzyła na IG konkurs, który organizował jeden z producentów kawy. Ideą konkursu było najbardziej kreatywne zdjęcie z ziarenkiem kawy w roli głównej, tyle, że termin publikacji prac upływał następnego ranka. Uwielbiamy kawę, dlatego zrobiliśmy z Małgosią błyskawiczny trening na siłowni, a potem biegiem do domu robić zdjęcia. I tak, sobotnie popołudnie przeciągnęło się na sobotni wieczór a potem sobotnią noc, ale bawiliśmy się świetnie robiąc ? i choćby tylko dlatego warto było wziąć udział w konkursie.

 

Przygotowania do sesji

Pierwszym pomysłem Małgosi było zdjęcie figurki słonika, który objuczony sakwami wypełnionymi ziarnami kawy kroczy przez kawową sawannę. Mieliśmy mnóstwo frajdy z przygotowaniem inscenizacji i fotografowaniem, ale to temat na oddzielny wpis. Jednak fotografując maleńką zabaweczkę na kilka sposobów, Małgosia nabrała ochoty na kolejne zdjęcia i wymyśliła, że ja też powinienem wziąć udział w zabawie. Nie miałem pomysłu na zdjęcie ziarenka kawy, dlatego stwierdziłem, że zrobię sobie portret. Nastąpiła klasyczna u nas burza mózgów – bo przecież portret musi mieć jakiś klimat, a w jaki sposób na 10 metrach kwadratowych stworzyć kubański, gorący klimat palarni kawy?

Gdy zachodzi potrzeba przekształcenia mało atrakcyjnego otoczenia i pokazania tylko wybranego fragmentu rzeczywistości z pomocą przychodzą lampy błyskowe. Nabrałem pewnej wprawy w takim fotografowaniu i teraz wykorzystałem te umiejętności. Przypomniałem sobie, że mamy w piwnicy stary, wiklinowy kosz. Przyniosłem go i wyczyściłem. Pod sufitem zawiesiłem nasze tło, które choć niebieskie i nie pasujące do koncepcji, doskonale zakrywało okna i szybę balkonu. Wiedziałem, że barwę tła będę mógł zmienić w postprodukcji, dlatego skupiłem się na pierwszym planie.

Budowanie światła na planie

 

Setup oświetleniowy: dla tych, co lubią na filmie

View this post on Instagram

⁣Kolonialny klimat na zdjęciu tworzą pasy światła błyskane przez Quadralite Reporter 200 TTL zamknięty w Spot SN-5000 z gobo wyciętym z kartonika. ⁣Fotografowałem Olympusem E-M1 Mark II z obiektywem ED 45 mm f/1.2 PRO (ISO 64, f/4 przy 1/160 sek)⁣⁣⁣⁣ ⁣⁣⁣ Oranże, brązy, szmaragdy i błękity – klasyczna harmonia przeciwstawna, a jeśli chcecie zobaczyć więcej materiału z tej sesji, zapraszam na swojego bloga (link w BIO).⁣ ⁣⁣⁣⁣ #quadralite #myquadralite #flashmates #olympusinspired #em1markii #warsztatyfotolublin #kursyfotografii #portretstudyjny #portrait_shooters #sesjaportretowa #portrait_shoot #portrait_wizard #studiolights #feature_portraits #portrait_legit #studiolighting #portrait_today #portrait_shot #under10kportraits #reporter200ttl #iso1200 #iso120magazine #coffeepeople #coffeephoto

A post shared by  Piotr Bielecki (@peter.bielack) on

 

Setup oświetleniowy: dla tych, co lubią poczytać

Chciałem zrobić sobie bardzo charakterystyczny portret, z jedną linią światła przechodzącą przez twarz. Na statywie (Air 275) zamocowałem s-holder, w niego wetknąłem lampę błyskową Quadralite Reporter 200 TTL z okrągłą głowicą; ta głowica ma mocne światło pilotujące, a potrzebowałem tego, bo wiedziałem, że precyzyjne oświetlenie będzie kluczem do udanego zdjęcia. S-holder ma mocowanie Bowens, więc mogłem swobodnie osadzić w nim klasyczny reflektor, do niego wetknąłem 20º grid a na nim wrota.

Niestety, ten patent się nie sprawdził; chciałem uzyskać ostrą, równą krawędź światła, a to byłoby możliwe tylko wtedy, gdyby szpara, którą tworzyłem wrotami była oddalona powiedzmy 15 cm od mojej twarzy. Nie mogłem tak ustawić tego modyfikatora, bo przecież chciałem pokazać wiklinowy kosz i kawę, którą przesypywałem.

Jakiego modyfikatora trzeba użyć, by w pewnej odległości wyświetlić ostry i konkretny kształt? Rzecz jasna, jakiegoś rodzaju rzutnika!

Przecież mam coś takiego – Quadralite Spot SN-5000! O tym modyfikatorze pisałem już wcześniej, a dlaczego nie pomyślałem o tym za pierwszym razem, nie mam pojęcia… I dopiero gdy rzuciłem światło przez SN-5000 dotarło do mnie, ze zamiast jednej linii światła, mogę symulować żaluzje, przez które wpada ciepłe światło wschodzącego lub zachodzącego słońca. Bardzo mi się ten pomysł spodobał, błyskawicznie wyciąłem z kartonu odpowiednie GoBo. Na filmie widać, że krzywo to wyciąłem, ale bardzo mi się spieszyło. Na okrągłą głowicę Reportera 200 założyłem filtr Full CTO, który znalazłem w zestawie akcesoriów do tej głowicy i nagle mój pomysł nabrał rumieńców, bo efekty zaczynały przypominać wizję, którą miałem z tyłu głowy.

Poprosiłem Małgosię, by usiadła i pozwoliła mi na sobie precyzyjnie ustawić światło. Małgosia siedziała cierpliwie przez kilka długich minut i w końcu powiedziała

Wiesz co, może ja się w coś przebiorę, to przynajmniej backstage będzie fajniejszy? – Małgosia miewa wyjątkowo udane pomysły i fotografia, na której siedzi w turkusowym turbanie, początkowo miała być tylko bakstejdżem.

Szybko się okazało, że o ile światło z naszych „żaluzji” jest bardzo interesujące, to dłonie Małgosi i przede wszystkim – kawa, giną w ciemności. Dlatego wyciągnąłem drugi statyw (Verso 200 CF, delikatny, ale można go wcisnąć praktycznie wszędzie), na nim zamocowałem drugiego Reportera 200 TTL, tym razem ze zwykłą głowicą fresnela na którą założyłem wrota, a pasek foli Full CTO z zestawu Parrot przycisnąłem gridem. Skierowałem to światło na dłonie Małgosi i teraz pierwszy plan wydał mi się odpowiednio doświetlony. (Głowica fresnela w Reporterze 200 TTL również ma światło pilotujące, i choć jest znacznie słabsze, niż to z głowicy okrągłej, pomaga w celowaniu światłem.)

Za naszym siedziskiem, na małym statywiku ustawiłem trzeciego Reportera 200 TTL (również w s-holderze) a na nim założyłem reflektor do świecenia na tło i byłem gotowy do fotografowania.

 

Finalne portrety z ziarenkiem kawy w tle

 

Małgoneta siedząca w białej sukience, zanurzająca ręce w ponad kilogramie kawy i oświetlona bardzo ciepłym światłem wpadającym do ciemnej palarni przez jedyne okno wyglądała, no, użyję słowa: kolonialnie. Bardzo podobało nam się to, jak wychodzą zdjęcia, Małgosia nabrała ochoty na dodatkowe, bardziej dynamiczne ujęcia, a jak potem wyglądał nasz pokój – możecie zobaczyć na filmie 😉

A moje zdjęcie? Siadłem, pochyliłem się tak, by światło pilota padało mi prosto w oko, Małgosia przycisnęła spust migawki aparatu (Olympus E-M1 Mark II z obiektywem M.Zuiko Digital ED 45 mm f/1.2 PRO przy ISO 64, f/4 oraz 1/160 sekundy⁣⁣) i tyle. Zrobiliśmy kilkanaście strzałów, głównie ze względu na przesypywaną w moich dłoniach kawę, by mieć z czego wybierać i to był koniec sesji.

 

Przegląd, retusz i barwy na fotografiach

 

Dwa słowa o retuszu zdjęć błyskanych z filtrami

Zdjęcia, które powstają przy użyciu kilku świateł z różnymi kolorowymi foliami nie są proste w retuszu. Z jednej strony, barwa błysku z filtrem CTO pomaga uzyskać odpowiedni klimat, ale filtry różnych marek nałożone na różne głowice – co oczywiste – dają różne odcienie. Dodatkowo, niebieskie tło z tyłu wymagało stosownych korekt, a i sama kawa, którą przesypywałem, lecąc w powietrzu wychodziła raz lepiej, raz gorzej.

Finalne zdjęcia to w przypadku Małgosi jedna klatka, ale mój portret to kompozyt z 2 ujęć: na jednym wszystko się zgadzało (czytaj: ja wyszedłem zadowalająco), ale ziarenka kawy w locie wyszły zbyt skromnie, dlatego ziarenka przeniosłem z innego zdjęcia. To była prosta operacja w maskowanie w połączeniu ze zmianą trybu wyświetlania warstwy w Photoshopie. Niestety, nie zatrzymałem pliku z warstwami, te zdjęcia to była dla nas tylko zabawa i o ile zachowuję wtedy wszystkie rawy oznaczone gwiazdkami, po skończonej pracy i eksporcie finalnych zdjęć do pełnowymiarowych *.jpg kasuję robocze pliki.

 

Barwy i harmonia koloru na zdjęciach

Tą galerię zaczynam od miniaturki zdjęcia z zaznaczonymi polami, skąd narzędzie Adobe Color (link na dole) pobrało próbkę barwy do dalszej analizy. Kolory „wyłuskane” ze zdjęcia w ten sposób możemy potem oglądać i analizować ich wzajemne zależności na kole kolorów.

 

W przypadku mojego portretu sprawa jest prosta: wszystkie barwy ze zdjęcia zajmują jedną ćwiartkę koła kolorów, czyli wszystkie barwy blisko sąsiadują ze sobą – a to w zasadzie definicja harmonii przez analogię (pokrewieństwo, sąsiedztwo na kole kolorów).

Portret Małgosi dla odmiany, prócz barw sąsiadujących ze sobą (oranże karnacji, żółcień „słońca” oraz brązy koszyka i kawy) ma też mocny akcent przeciwstawny – żółty/niebieski. Gdyby na zdjęciu były faktycznie tylko te dwie barwy, żółty i niebieski, można mówić o harmonii komplementarnej w ścisłym tego słowa znaczeniu: żółty faktycznie dopełnia niebieski do widmowej bieli. Ale takie połączenia w przypadku portretów są rzadkością; ludzie nie są przecież tylko żółci, mamy pewien wachlarz barw po stronie żółty/oranż/brązowy przyjmijmy zatem, że niebieski (tło) oraz turkus (turban) to akcent przeciwstawny, czyli kolory z przeciwległej strony koła kolorów.

Mówi się, że harmonia przez analogię działa bardziej na poziomie emocjonalnym i można dłużej cieszyć się patrząc na fotografię, ale harmonia przeciwstawna jest znacznie bardziej krzykliwa i drapieżniej chwyta za nasze oko.

Dlatego z tej pierwszej korzystają bardzo często fotograficy rodzinni, a z tej drugiej ci, którzy chcą na siebie zwrócić uwagę i wyróżnić się z tłumu innych zdjeć (np.: na Instagram).

 

Sprzęt, którego użyłem podczas tej sesji

 

Aparat i obiektyw:

Olympus OM-D E-M1 Mark II
Olympus M.Zuiko Digital ED 45 mm f/1.2 PRO

 

Lampy błyskowe:

Quadralite Reporter 200 TTL

 

Modyfikatory i akcesoria:

Rzutnik Spot SN-5000
Czasza do oświetlania tła
Okrągła głowica do Reportera 200 TTL
Zestaw akcesoriów do okrągłej głowicy (w tym filtry CTO)
Wrota z gridem do głowicy A Reportera 200 TTL
Uchwyt S-holder
Zestaw filtrów Parrot

 

Statywy:

Statyw Air 275
Statyw Verso 200 CF
Statyw „piesek” trzymający reflektor do świecenia na tło.

 

Bonus narzędziowy:

Narzędzie Adobe Color – gorąco polecam zapoznać się z jego możliwościami!

Dodaj swój komentarz